|
Prezentujemy wam nowy wywiad z Mikiem Portnoyem przeprowadzony w czerwcu podczas jednego z koncertów gdzie Dream Theater supportuje Iron Maiden tłumaczenie wywiadu:bam-bam wielkie podziękowania za włożony trud:) Jak tam trasa z Iron Maiden? MP: Dobrze. Ale jeśli mam być szczery, bycie "openerem" jest dla nas dziwną sprawą. Robiliśmy to tylko kilka razy w naszej karierze. Więc z jednej strony to świetnie być na scenie z IM, z którymi dorastaliśmy. Byli wielką częścią naszej historii, a także inspiracją. Z drugiej strony musimy się dopasować do mniejszej ilości miejsca na scenie, krótszych setlist i rzeczy, które przytrafiają się, gdy jesteś "openerem". Więc jest to nieco dziwna sprawa dla nas, ale z drugiej strony jest tego wszystkiego warta.
Jak odbierają was fani Iron Maiden? Czy was akceptują? MP: To powód dla którego tu jesteśmy. Chodzi o to, by zdobyć nieco nowych przyjaciół z paczki fanów Iron Maiden. To główny powód, dlaczego jesteśmy na tym tourze i póki co idzie świetnie. Wśród fanów IM jest wielu takich, którzy są z nimi od lat i być może nie znają zespołu, jakim jest DT, więc ... Ułożyłem setlistę, która reprezentuje "metalową" stronę muzyki Dream Theater. Jest ona taka sama co wieczór, co jest również dla nas niezwykłe. Myślę jednak, że jest to taka setlista, którą ci fani będą w stanie "załapać", zrozumieć. Żadnych 20-minutowych utworów, więcej "metalowej" strony i "hitów" - nie, żebyśmy mieli jakieś- a po prostu takich utworów, które są nieco łatwiejsze w odbiorze.
Pierwszych kilka płyt IM było czysto metalowych, teraz jednak stali się oni bardziej progresywni. MP: Tak, jeśli spojrzysz na tracklistę ich nadchodzącego albumu zobaczysz na niej utwory 11-minutowe, 9-minutowe ... więc tak, zdecydowanie stali się nieco bardziej "progresywni". Jednak zawsze byli, np. na "Poweslave" masz "Rime of the Ancient Mariner". Zawsze zajmowali się progresywną stroną metalu, więc dlatego mieli na nas tak duży wpływ w czasach naszej młodości.
Jakie plany ma DT po tej trasie? MP: Po tym DT robi roczną przerwę. Jesteśmy w trasie od zeszłego czerwca, więc to dla nas końcówka. Nie spodziewaliśmy się nawet, że będziemy o tej porze koncertować. Sądziliśmy, że już skończymy. I wtedy pojawiła się oferta IM, na którą przystaliśmy. Kiedy ta trasa się skończy, udaję się od razu na tour z Avenged Sevenfold, z którymi będę grał przez pozostałą część roku, dosłownie dzień po lecę do LA na próby z nimi.
Krążą plotki, że DT ma nagrywać nowy album w 2011 MP: Tak. To znaczy przypuszczamy, że tak. Taki jest plan. Generalnie, po trasie robimy sobie nieco wolnego a następnie zbieramy się na nagrywanie, więc jestem pewien, że i tym razem nie będzie inaczej.
Czy nadal tworzycie materiał samodzielnie (pojedynczo)? MP: Nie, żaden z nas. Tworzymy jedynie razem. Wszystkie nasze albumy powstały od początku do końca wspólnymi siłami w studiu.
Perkusista Avenged Sevenfold, Jimmy Sullivan był Twoim wielkim fanem. Twój udział w nagraniach i trasie to dla nich zapewne wielki zaszczyt, a także bardzo miły gest z Twojej strony. MP: To również dla mnie zaszczyt, być takim "wybrańcem", zapytanym o zrobienie tego ze względu na sytuację. Wiesz, gdy wszedłem do studia i nagrałem swoje partie- to było coś, co było dla mnie zaszczytem. Chciałem jak najdokładniej zagrać partie The Rev'a na ten album. A7X straciło swego brata w niesamowicie młodym wieku. Miał tylko 28 lat, więc była to tragedia, którą musieli przetrwać. Chciałem tam wejść i zaopiekować się jego "dziedzictwem"- partiami, które miał zagrać. Więc zrobiłem swoje. W tym czasie mieliśmy świetne relacje z chłopakami. Są naprawdę świetni i nagrywanie tej płyty sprawiło mi wielką przyjemność. Powiedziałem im, że jeśli z wielką chęcią pojadę z nimi w trasę i- na szczęście- ich trasa zaczyna się, gdy trasa DT dobiegnie końca.
Czy takie szybkie zmiany są dla Ciebie łatwe? MP: W ciągu moich ostatnich 15-20 lat grałem z wieloma artystami. Nawet w tym roku gram koncerty z 4 różnymi zespołami, które bardzo się od siebie różnią: DT, A7X, Transatlantic i Hail! To pokazuje, że mój gust muzyczny jest bardzo szeroki, uwielbiam wiele stylów muzycznych i to jeden z powodów, dlaczego gram z innymi artystami.
To zawsze odświeżające spotkać muzyka, który odbiera muzykę na takim poziomie, a także jest tak pochłonięty tym, co robi. MP: Nie wszyscy są tacy. Z pewnością pozostali muzycy w moim zespole nie są tacy. Ale jest taki pewien rodzaj osobowości. Może jest w tym nieco "obsesyjności" lub to po prostu autentyczny fan muzyki i sztuki. I to właśnie ja. Zawsze byłem tym bardzo zainteresowany, nawet gdy byłem dzieckiem. Byłem jedynym dzieciakiem w bloku, który miał 500 albumów w swojej kolekcji. To po prostu typ człowieka, którym jestem.
A także fakt, że kolekcjonujesz bootlegi i sposób, w który zachęcasz fanów, by byli fanami ... MP: Robię wiele w DT ze względu na fanów. Wszystko, co robię dla Dream Theater- obojętnie czy to fan clubowe CD czy oficjalny bootleg, strony internetowe, fora itd.- wszystko, co robię w DT jest dla fanów, ponieważ wiem, czego sam zawsze chciałem od moich ulubionych zespołów. Zmienianie setów co noc i bycie pewnym co do tych wszystkich rzeczy bierze się ze mnie, ponieważ sam jestem wielkim fanem i chcę to pokazać naszym fanom.
Po tych wszystkich latach, czy czujesz się dobrze, będąc określanym jako "progresywny"? MP: Nigdy nie czuliśmy się z tym źle, nawet 20 lat temu, kiedy zespoły próbowały unikać tego słowa jak plagi, nawet Tool czy Radiohead. Przez lata zespoły nie lubiały tego określenia, nam zaś nigdy nie przeszkadzało. DT zawsze było dumne, będąc określanym w ten sposób. Trudno zaprzeczyć, że to typ zespołu, jakim jesteśmy. Jesteśmy zespołem progresywno-metalowym. Mamy elementy prog rocka i heavy metalu. Zawsze pisaliśmy długie, 15-minutowe utwory i mieliśmy rozbudowane sekcje instrumentalne. Nasz zespół powstał niejako z odbitek zespołów progresywnch jak Rush, Genesis, Yes i zespołów metalowych jak IM, Judas Pries czy Black Sabbath. My zawsze byliśmy dumni z bycia "progresywnymi" i zauważam, że aktualnie światu nie przeszkadza już to określenie, a nawet jest "cool" bycie takim, bowiem pojawia się mnóstwo takich kapel. To dlatego zaczęliśmy Progressive Nation i to dlatego tak to nazwałem. Pokazuję w ten sposób, że słowo "progresywny" nie oznacza w tych czasach Genesis czy King Crimson. Słowo to przyjmuje teraz wiele różnych form, od Opeth po Porcupine Tree.
Czy uważasz, że 15-minutowy utwór będzie przez przeciętnego fana rocka niedoceniony? MP: Tak. Lecz używasz określenia "przeciętny", więc- tak- przeciętny rock fan nie chce słuchać 15-minutowych numerów. Przeciętny fan filmów również nie chce siąść i czytać napisów przez 2 godziny. Jednak nie celujemy w przeciętnych słuchaczy. Celujemy w takich, którzy chcą "nieco więcej" od swojej muzyki.
Dwa najnowsze albumy DT były wydane na płytach winylowych. Doszło także do odrodzenia się, jeśli chodzi o winyle. Czy nadal je kolekcjonujesz? MP: Nie zbieram tak, jak niektórzy- prawdziwi fanatycy na tym punkcie, ale czasem owszem. Nadal mam moją kolekcję nagrać z lat 60, 70, 80. Osobiście nie jestem z tych, którzy zachwycają się ich dokładnością. Naprawdę sądzę, że CD brzmią świetnie. Mi w wydaniach winylowych chodzi bardziej o ich opakowania i okładki. Gdy zaczynaliśmy nagrywać swoje pierwsze nagrania, miałeś to wielkie 12-calowe opakowanie, na którym mogłeś znaleźć teksty, a także cieszyć się okładką czy obrazkami, które nagle, niestety, zmniejszyły się do rozmiarów płyty CD, a współcześnie nadal się zmniejszają do rozmiaru miniaturki na iTunes. Za czasów winyli mogłeś prawdziwie cieszyć się doświadczeniami związanymi z posiadania nowego nagrania. Jako dzieciak uwielbiałem brać nowy album KISS czy Led Zeppelin, siadać, puszczać płytę, słysząc igłę, musząc przewrócić płytę na jej drugą stronę w jej połowie, a w międzyczasie podziwiać okładki i zdjęcia na opakowaniu i wkładkach. Wiesz, brakuje mi tego. Tych doświadczeń. Ale nie możesz być zbyt nostalgiczny. Jest 2010 rok. Dzieciaki mogą cieszyć się swoją muzyką w dużo prostszy, szybszy sposób. http://www.goldminemag.com/article/dream-theater-mike-portnoy-talks-about-sharing-the-road
Bądź pierwszym który skomentuje |