Część forum jest niedostępna dla niezalogowanych użytkowników.
Zaloguj się, aby uzyskać pełny dostęp do treści.

:dt: Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się! :dt:

Distance Over Time

Albumy studyjne, koncertowe, EP, bootlegi
Awatar użytkownika
JERZY
Posty: 277
Rejestracja: 01 paź 2016, 19:10
Imię: Jerzy
Lokalizacja: Opolskie

Distance Over Time

Post autor: JERZY » 22 lut 2019, 15:15

https://deathmagnetic.pl/naszym-zdaniem ... over-time/.
Jedna z recenzji, ja jeszcze na swoją kopię czekam.

Awatar użytkownika
Mortas
Posty: 1018
Rejestracja: 20 paź 2016, 15:36
Imię: Marcin
Lokalizacja: Wielka Polska

Distance Over Time

Post autor: Mortas » 22 lut 2019, 16:12

Nic nowego nie nagrali.wszytko już wcześniej gdzieś było,ale podane jest w bardzo strawnej formie,bez żadnego przesadyzmu.Wałki nie są na siłę wydłużone,brzmienie najlepsze ze wszystkich płyt z Manginim. Nawet mnie łysol na tej płycie nie drażni,tylko Ser jest coraz słabszy.Cholernie boję się o jego wokal na żywo. :lol:
Ocena antyfana po dziesięciu przesłuchaniach - 7.5/10
Aha,zamówiłem sobie edycje na czterech płytach. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Dillu
Posty: 657
Rejestracja: 03 paź 2016, 10:58

Distance Over Time

Post autor: Dillu » 22 lut 2019, 18:22

Mortas pisze:
22 lut 2019, 16:12
7.5/10
Wow, wysoka ocena. Sprawdzę jeszcze dziś wieczorem ile w tym prawdy. ;)

Awatar użytkownika
JERZY
Posty: 277
Rejestracja: 01 paź 2016, 19:10
Imię: Jerzy
Lokalizacja: Opolskie

Distance Over Time

Post autor: JERZY » 22 lut 2019, 19:39

"Ocena antyfana po dziesięciu przesłuchaniach - 7.5/10".
Dosłownie ciśnienie mi skoczyło. Już dawno nie odczułem tak dużego muzycznego podniecenia.

Awatar użytkownika
Mortas
Posty: 1018
Rejestracja: 20 paź 2016, 15:36
Imię: Marcin
Lokalizacja: Wielka Polska

Distance Over Time

Post autor: Mortas » 23 lut 2019, 00:00

JERZY pisze:
22 lut 2019, 19:39
"Ocena antyfana po dziesięciu przesłuchaniach - 7.5/10".
Dosłownie ciśnienie mi skoczyło. Już dawno nie odczułem tak dużego muzycznego podniecenia.
7.5 to znowu nie taka wysoka nota,płytą roku ten krążek u mnie na pewno nie będzie.
Niczego dobrego się nie spodziewałem i nie oczekiwałem,a zostałem pozytywnie zaskoczony.

Awatar użytkownika
Dillu
Posty: 657
Rejestracja: 03 paź 2016, 10:58

Distance Over Time

Post autor: Dillu » 23 lut 2019, 16:12

Pierwszy album Dream Theater od lat, który mi się podoba. Pozytywne zaskoczenie. :)

Zgodzę się chyba z komentarzem z YT: to najlepszy ich album nagrany po "Train of thought".

Awatar użytkownika
norb_95
Posty: 158
Rejestracja: 30 wrz 2016, 16:17
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: norb_95 » 24 lut 2019, 11:33

Czekałem na taki album, wyraźnie przewyższył moje oczekiwania. Pale Blue Dot jak na razie jest moim faworytem, choć jako pierwszy moje serduszko złapał S2N swoim solidnym zakończeniem. Z każdym kolejnym przesłuchaniem ten album nabiera dla mnie wartości. Brzmieniowo siedzi idealnie, LaBrie aż tak bardzo nie przeszkadza. Czuję, że będę gwałcił ten album jeszcze przynajmniej kilkadziesiąt razy :mrgreen:
"Hopelessly drifting, bathing in beautiful acne" ~ JP

Awatar użytkownika
Dillu
Posty: 657
Rejestracja: 03 paź 2016, 10:58

Distance Over Time

Post autor: Dillu » 25 lut 2019, 21:33

Moim nr 1 z albumu jest chyba "At wit's end". :)

Bardzo zaskakujący album. Z tyloma bolączkami sobie poradzili: marnością kompozycji, brakiem pomysłów i związaną z tym nijakością swojej muzyki, niechwytliwością numerów, tragicznymi liniami wokalnymi, a wreszcie z produkcją nagrań wołającą o pomstę. Tym razem są solidne kompozycje, są mega chwytliwe motywy, dobre wokale (naprawdę nie przeszkadza mi tu głos Sera*) i świetna produkcja, dająca tym nagraniom mnóstwo oddechu, brzmieniowego i dynamicznego zróżnicowania.

*to chyba trochę tak, jak w chujowych polskich telenowelach, w których wydaje się, że aktorzy fatalnie grają, ale w istocie to scenariusz zawiera tak chujowe kwestie, że ciężko o oskarowe role; tutaj jest pomysł na linie wokalu i nagle wokalista wcale tak nie przeszkadza

Edit:
Słucham dla porównania "Dream Theater". I co? Ano widać w takim zestawieniu, jak wiele nagrania mogą zyskać na lepszej produkcji. Przebojowe fragmenty wraz z lepszym brzmieniem, przejrzystym miksem zyskują, wyróżniając się wyraźniej na tle zwykłego pitolenia, dając motywację do popracowania nad kompozycjami, nad aranżem. Względnie płaskie, jednowymiarowe, pozbawione przestrzeni i oddechu brzmienie "Dream Theater" mogło się przełożyć w ten sposób na "treść" tego, co tam jest grane. Ale też zwyczajnie to, co mogło świetnie zabrzmieć, nie zrealizowało swojego potencjału, bo zostało spłycone, pozbawione mięcha, dynamiki, klarowności. Bo to nie tak, że tylko zestaw Manginiego brzmi bardzo słabo na "Dream Theater", ale naprawdę wszystko tu zostało brzmieniowo położone.

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1237
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: olkab » 27 lut 2019, 09:31

Ja nie mogę wyjść z podziwu, że DT-hejterzy chwalą nowy album :P
Nie wiem ile razy przesłuchałam D/T przez ostatnich kilka dni, serio. >20?
U mnie też At Wit's End wychodzi na prowadzenie mimo, że to S2N skradł moje serduszko po pierwszym odsłuchu :P
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Awatar użytkownika
Lupus007
Posty: 293
Rejestracja: 02 paź 2017, 15:15
Imię: Krzysztof "Lupus"
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: Lupus007 » 27 lut 2019, 18:11

Ja na razie powiem, że jestem zadowolony. Nie zachwycony, ale na pewno jest dobrze, na takim średnim, solidnym poziomie :nomac:
Let's go back to the world
That was 30 years ago
And let's believe this is our time


Riverside - "Time Travellers"
---------------------------------------------------
https://lupusunleashed.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Mortas
Posty: 1018
Rejestracja: 20 paź 2016, 15:36
Imię: Marcin
Lokalizacja: Wielka Polska

Distance Over Time

Post autor: Mortas » 28 lut 2019, 15:28

Dillu pisze:
25 lut 2019, 21:33
Słucham dla porównania "Dream Theater". I co? Ano widać w takim zestawieniu, jak wiele nagrania mogą zyskać na lepszej produkcji. Przebojowe fragmenty wraz z lepszym brzmieniem, przejrzystym miksem zyskują, wyróżniając się wyraźniej na tle zwykłego pitolenia, dając motywację do popracowania nad kompozycjami, nad aranżem. Względnie płaskie, jednowymiarowe, pozbawione przestrzeni i oddechu brzmienie "Dream Theater" mogło się przełożyć w ten sposób na "treść" tego, co tam jest grane. Ale też zwyczajnie to, co mogło świetnie zabrzmieć, nie zrealizowało swojego potencjału, bo zostało spłycone, pozbawione mięcha, dynamiki, klarowności. Bo to nie tak, że tylko zestaw Manginiego brzmi bardzo słabo na "Dream Theater", ale naprawdę wszystko tu zostało brzmieniowo położone.
W sumie mam podobne spostrzeżenia. Distance Over Time przypomina mi w pewien sposób Dream Theater z 2013 roku.Tylko,że tym razem wszystko pykło jak trzeba,zarówno kompozycyjnie,jak i brzmieniowo. Mangini nie brzmi już jak spłaszczony automat perkusyjny,słychać fajnie bas,Rudess nie wkurwia,a gitara Petrucciego grzmi niczym wyładowania atmosferyczne.
olkab pisze:
27 lut 2019, 09:31
Ja nie mogę wyjść z podziwu, że DT-hejterzy chwalą nowy album
Nie hejterzy ,tylko ludzie głoszący prawdę. :D
Tym razem prezentują wysoki poziom,więc nie ma się do czego przyczepić.Teoretycznie mógłbym do Sera,ale on już od dawna jest cienki,zdążyłem się przyzwyczaić. 8-)

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1824
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: Agnieszka » 03 mar 2019, 14:57

Ok, przesłuchałam szczegółowo. Skupiłam się na detalach na tyle, na ile stać mnie przy chorobie.
I na tyle, na ile muzyka mi pozwalała. A skupienie się na niej jest dosyć trudne, bo nie przykuwa ona specjalnej uwagi, niestety.

Tęskniłam za Dream Theater i kiedy w końcu, po tygodniu od premiery znalazłam chwile, żeby posłuchać tej płyty, czułam ekscytacje i cieszyłam sie na ten moment.
Ciężko stwierdzić jakie mam względem niej odczucia, bo są one bardzo nijakie i jeszcze nie do końca uschematyzowane w mojej głowie. Płyta jest ogólnie dobra, nie mierzi, nie denerwuje, nie sprawia, że po dwóch utworach wyłączasz ją zdenerwowany, ale też nie jest czymś, co zatrzymuje na dłużej, co przykuwa specjalną uwage, co każe bardziej nadstawić ucha.
Kompozycje są bezpieczne, w typowym Dream Theaterowym stylu. Panowie nie poszaleli ani w dobrym, ani w złm kierunku, wiele motywów jest powtarzalnych i łatwo skojarzyć je z poprzednimi dokonaniami zespołu. Przygotowałam sie na porządną rozpiskę, a w miare mijających utworów dotarło do mnie, że nie mam na ich temat nic specjalnego do powiedzenia, bo wszystkie są na tym samym, akceptowalnym poziomie. I, niestety, ale pod koniec płyty już z małą niecierpliwością czekałam na wybicie ostatniego taktu, bo jakoś tak ostatnie sekundy Viper King zaczęły mi działać na nerwy.

Gdybym chciała się odnieść do poszczególnych utworów, to byłyby to bardzo szybkie i powtarzalne wzmianki.

Untethered Angel - o dziwo, bo nikt tego utworu tutaj nie wymienił - dla mnie ostatecznie jest najlepszym z tej płyty. Najbardziej siedzi mi w nim brzmienie, najbardziej zostaje to w głowie (i tak też było od samego początku, kiedy wrzucili ten singiel w internety. Posłuchałam raz i w głowie siedziało mi przez dwa dni). Więc może coś jest jednak na rzeczy.
Paralyzed - niczego nie wzbudza. Po prostu dobra technicznie kompozycja, która mimo wszystko nie wpada na dłużej w ucho i pamięć.
W Fall into light to co najbardziej zwraca moją uwagę, to zajebista solówka Petrucciego i Rudessa, którzy fajnie brzmią razem. Ten motyw zdecydowanie rzuca się w ucho i jest wg mnie najjaśniejszym punktem tego utworu, który jakoś go wyróżnia ponad pozostałe.
Barstool Warrior i Room 137 - najgorsze utwory wg mnie. Czekałam, aż sie skończą. Nie mają nic, co kazało mi nadstawić ucha choćby na 15 sekund. A najgorsze jest to, że następują jeden po drugim i doprowadzają tym do lekkiej frustracji, bo zaczyna docierać do Ciebie, że ta płyta brzmi po prostu nudno.
Największym moim zaskoczeniem czytając Wasze opinie jest odniesienie się do S2N i postawienie go na tak wysokiej pozycji. Albo ja sie nie znam, albo jednak mamy bardzo różne gusta, bo do mnie ten utwór nie przemawia ani troche i nie mam pojęcia czemu więszości Was akurat on siadł tak mocno.
At Wit's end - najciekawszy motyw w tym utworze to bridge. Zwraca uwage i przynosi mi fajne skojarzenia z poprzednimi utworami DT. Dla mnie ten utwór zaczyna brzmieć dopiero pod koniec, bo początek jest bardzo uniwersalny.
Out of Reach - zero emocji i komentarza.
Pale Blue Dot - początek kojarzy mi sie z Sacrificed Sons, ale późniejsze 'kosmiczne dźwięki' już zaczynają przypominać Astonishingowe nomaczki. Całość jednak wchodzi mi średnio.
O Viper King już wspomniałam na początku.
Dżon Pietruszka pisze:
22 lut 2019, 12:20
brzmienie wokalu jest jakieś dziwne, jakby przytłumione przez większość czasu.
Też zwróciłam na to uwagę i też mi to średnio siedzi. Powiedzmy, że do zarysu płyty i brzmienia to pasuje, ale mi niekoniecznie odpowiada. Nie jest to jednak aż tak irytujące, by skupiało moją główną uwagę, so let's skip it.
olkab pisze:
22 lut 2019, 13:18
W ogóle to cały album brzmi jak coś co już słyszeliśmy. Gdzieś tam mi się The Shattered Fortress skojarzyło, gdzieś tam inne stare patenty. No ale z drugiej strony brzmi to działa.
Mortas pisze:
22 lut 2019, 16:12
Nic nowego nie nagrali.wszytko już wcześniej gdzieś było,ale podane jest w bardzo strawnej formie,bez żadnego przesadyzmu.Wałki nie są na siłę wydłużone
Dokładnie tak samo uważam. Płyta nie wnosi nic nowego, inspiracje ich istniejącym dorobkiem słychać na każdym kroku. Ale powiedzmy, że w prog metalu jest to dosyć częste.
norb_95 pisze:
24 lut 2019, 11:33
Czuję, że będę gwałcił ten album jeszcze przynajmniej kilkadziesiąt razy
Też wyczuwam dużą ilość odsłuchów, by utwierdzić się w swoich przekonaniach albo ewentualnie je zmienić. Na dziś jednak chyba wystarczy, odpalam swój magnetofon, kaseta Zdzisławy Sośnickiej tak kusząco leży obok mnie...

Well... Brakuje mi tego, że chcąc opisać swoje odczucia i skojarzenia oraz spostrzeżenia na temat danej płyty i poszczególnych utworów, musze sobie zarezerwować dwie godziny z życia, bo opisanie tego i chęć ubrania logicznie w słowa dużej ilości odczuć wymaga zdecydowanie więcej, niż 15 minut. Chciałabym, by w przypadku tej płyty tak było, ale niestety.
Nie jest tak, że uważam ją za złą. Ja rozumiem, że możecie na te utwory i na ogólne brzmienie tej płyty patrzeć przez pryzmat złożoności kompozycji, współgrania instrumentów, znośnego wokalu i ja to też jak najbardziej doceniam. Ale poza technicznością zwracam też uwagę, może i nawet większą, na emocje i to, co dana muzyka we mnie budzi. To jest mój prwatny wyznacznik jakości. A tutaj go niestety za specjalnie nie widzę.

Doceniam jednak ten album, cieszę się, że został wydany, że mogłam zetknąć się z czymś nowym od najważniejszego zespołu w moim życiu i że mogłam zaspokoić chwilowo głód i ciekawość ich poczynań. Wierzę jednak, że następna płyta będzie lepsza od tej i usatysfakcjonuje mnie w pełni.
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Awatar użytkownika
Dżon Pietruszka
Posty: 789
Rejestracja: 02 paź 2016, 15:59
Lokalizacja: Szatarpy

Distance Over Time

Post autor: Dżon Pietruszka » 04 mar 2019, 16:52

No, Aga, mamy do pogadania :mrgreen:
Agnieszka pisze:
03 mar 2019, 14:57
wiele motywów jest powtarzalnych i łatwo skojarzyć je z poprzednimi dokonaniami zespołu
Ja aż tak dużo powtórek nie zauważyłem, ale oni generalnie tak gdzieś od 8V - Chaosa się nie rozwijają w ogóle, także ten...
Za to muszę się przyczepić do środkowej części Barstool Warrior, tej od fortepianowego breaku - fragment melodii jest prawie identyczny jak ten z About To Crash. Troszku niedobrze, ale to tylko fragment.
Agnieszka pisze:
03 mar 2019, 14:57
Untethered Angel [...] dla mnie ostatecznie jest najlepszym z tej płyty.
A dla mnie z kolei najsłabszym, nie dziwi mnie w sumie zatem, że mamy dość różne podejście do tego krążka. Niemniej i tak po kolejnych przesłuchaniach Anioł spodobał mi się bardziej, szczególnie biorąc pod uwagę jak go zmieszałem z przysłowiowym błotem za pirszym razem.
Agnieszka pisze:
03 mar 2019, 14:57
Barstool Warrior i Room 137 - najgorsze utwory wg mnie.
Wojownik złapał mnie za serducho od razu, no lubię takie Rushowe riffowanie w wykonaniu JP; potem voxy trochę słabawe, ale refren i końcówka miodek.
Pokój zaś od razu skojarzył mi się z mocniejszymi fragmentami 6DOIT. Generalnie nad całym wałkiem się unosi duch tamtych czasów, a i sam rytm jest całkiem ciekawy - Mangini mówił w wywiadzie, że to swing :P
Agnieszka pisze:
03 mar 2019, 14:57
czemu więszości Was akurat on siadł tak mocno
Bo to rozpierdol absolutny, od pierwszych taktów basu. Portnoyowe wokale, świetny refren, ogólny luz - no po prosu "wow". Pozdro dla Owena Wilsona XD

To tak pokrótce, bo sam za jakiś czas zamierzam się wziąć za taki dokładniejszy opis.
Dodam tylko, że o miano ulubieńca albumu tłuką się u mnie S2N, At Wit's End i Viper King :D
残酷な天使のように
少年よ 神話になれ

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1237
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: olkab » 05 mar 2019, 09:16

Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
Dodam tylko, że o miano ulubieńca albumu tłuką się u mnie S2N, At Wit's End i Viper King :D
U mnie też! :D

Agnieszka, odniosę się do całości Twojej wypowiedzi.
Ja też na początku miałam podobne odczucia jak Ty. Ale puszczałam go w kółko nawet nie specjalnie zwracając uwagę na to że leci. I nagle jeb! Kojarzę motywy, teksty, tytuły. Wkręcił mi się ten album przeogromnie :D na którychś z DT-grup na fejsie ktoś napisał, że temu albumowi trzeba dać czas i wejdzie dopiero po kilku odsłuchach i u mnie tak właśnie było. Wnerwia mnie trochę to, że poszli na łatwiznę, po starych motywach. Wnerwia mnie to, że słychać naleciałości astoniszitowe. Wnerwia mnie mix wokalu, bo zamiast wyciągnąć z Sera to co jeszcze najlepsze w nim zostało to brzmi jak płaski stary naleśnik, który udławi się przy pierwszym utworze live :/
A z drugiej strony są motywy-perełki praktycznie w każdym z tych utworów. W końcu mamy teksty nie tylko od JP. W końcu sound miażdży bebechy (ofc poza wokalem).
Ciężko jest jednoznacznie ocenić ten album. Bardzo ciężko :/
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Awatar użytkownika
Lupus007
Posty: 293
Rejestracja: 02 paź 2017, 15:15
Imię: Krzysztof "Lupus"
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: Lupus007 » 05 mar 2019, 14:50

olkab pisze:
05 mar 2019, 09:16
Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
Dodam tylko, że o miano ulubieńca albumu tłuką się u mnie S2N, At Wit's End i Viper King :D
U mnie też! :D

Agnieszka, odniosę się do całości Twojej wypowiedzi.
Ja też na początku miałam podobne odczucia jak Ty. Ale puszczałam go w kółko nawet nie specjalnie zwracając uwagę na to że leci. I nagle jeb! Kojarzę motywy, teksty, tytuły. Wkręcił mi się ten album przeogromnie :D na którychś z DT-grup na fejsie ktoś napisał, że temu albumowi trzeba dać czas i wejdzie dopiero po kilku odsłuchach i u mnie tak właśnie było. Wnerwia mnie trochę to, że poszli na łatwiznę, po starych motywach. Wnerwia mnie to, że słychać naleciałości astoniszitowe. Wnerwia mnie mix wokalu, bo zamiast wyciągnąć z Sera to co jeszcze najlepsze w nim zostało to brzmi jak płaski stary naleśnik, który udławi się przy pierwszym utworze live :/
A z drugiej strony są motywy-perełki praktycznie w każdym z tych utworów. W końcu mamy teksty nie tylko od JP. W końcu sound miażdży bebechy (ofc poza wokalem).
Ciężko jest jednoznacznie ocenić ten album. Bardzo ciężko :/
True, true...jeszcze jak kupię w końcu oryginał sobie to przysiądę recenzyjnie, ale generalnie z tego co czytam mamy wszyscy podobne odczucia.
Let's go back to the world
That was 30 years ago
And let's believe this is our time


Riverside - "Time Travellers"
---------------------------------------------------
https://lupusunleashed.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1824
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: Agnieszka » 05 mar 2019, 17:31

Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
No, Aga, mamy do pogadania
Nieźle sie zaczyna :D :D :D Zacieram rączki :D
Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
Ja aż tak dużo powtórek nie zauważyłem, ale oni generalnie tak gdzieś od 8V - Chaosa się nie rozwijają w ogóle, także ten...
Czyli nie owijając w bawełne mamy to samo zdanie ;p
Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
Wojownik złapał mnie za serducho od razu, no lubię takie Rushowe riffowanie w wykonaniu JP; potem voxy trochę słabawe, ale refren i końcówka miodek.
Ja sie aż tak szczegółowo nie odnosze do tych wszystkich utworów, bo bym chyba zwariowała. Początek, środek, bridge, koniec, outro. Albo mi wchodzi całość, albo nie, bez ceregieli.
Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
Bo to rozpierdol absolutny,
Nie byłabym w tej opinii aż tak rozrzutna ;p
Dżon Pietruszka pisze:
04 mar 2019, 16:52
o miano ulubieńca albumu tłuką się u mnie S2N, At Wit's End i Viper King
Czyli te utwory, które u mnie leżą na samym końcu listy ;p
olkab pisze:
05 mar 2019, 09:16
na którychś z DT-grup na fejsie ktoś napisał, że temu albumowi trzeba dać czas i wejdzie dopiero po kilku odsłuchach i u mnie tak właśnie było
Wg mnie dawanie albumowi tylu szans jest troche szukaniem w nim na siłe czegoś dobrego. Jeśli album jest dobry, to usłyszysz to od razu. Nie musisz sie do tego przekonywać poprzez milion odsłuchów.
olkab pisze:
05 mar 2019, 09:16
Wnerwia mnie trochę to, że poszli na łatwiznę, po starych motywach. Wnerwia mnie to, że słychać naleciałości astoniszitowe. Wnerwia mnie mix wokalu, bo zamiast wyciągnąć z Sera to co jeszcze najlepsze w nim zostało to brzmi jak płaski stary naleśnik, który udławi się przy pierwszym utworze live
Tu sie zgadzam.
olkab pisze:
05 mar 2019, 09:16
Ciężko jest jednoznacznie ocenić ten album. Bardzo ciężko
Z tym też. Ja sama nie wiem jakie mam odczucia. Ale myśle, że one nie ulegną specjalnej zmianie, nawet jeśli przesłucham te płyte jeszcze 15 razy.

Właśnie dostałam lekką zjebe od menagerki, że leże po godzinach pracy na sofie na recepcji, więc z ogromnym bólem głowy i kolosalnym wyczerpaniem pisze tyle, na ile mnie teraz stać. Chciałam odpowiedzieć Dejwowi wczoraj, ale poza zalogowaniem sie na forum i przeczytaniem pierwszego jego zdania nie zrobiłam nic. Teraz nadal siedząc w pracy po godzinach jak ten debil, w końcu coś odpisuje.
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Awatar użytkownika
JERZY
Posty: 277
Rejestracja: 01 paź 2016, 19:10
Imię: Jerzy
Lokalizacja: Opolskie

Distance Over Time

Post autor: JERZY » 05 mar 2019, 19:09

https://muzyka.interia.pl/recenzje/news ... Id,2868077.
Dedykuję tą najnowszą recenzję Agnieszce.
Moja ocena tej płyty, po dziesięciu przesłuchaniach, to 9/10.

Awatar użytkownika
Dillu
Posty: 657
Rejestracja: 03 paź 2016, 10:58

Distance Over Time

Post autor: Dillu » 05 mar 2019, 19:45

JERZY pisze:
05 mar 2019, 19:09
Moja ocena tej płyty, po dziesięciu przesłuchaniach, to 9/10.
LOL, to już przesada. Fajny ten album, ale w sumie tak bardziej z punktu widzenia byłego fana, który wreszcie po latach z przyjemnością posłuchał czegoś nowego od swojego dawnego ulubionego zespołu. A tak bardziej obiektywnie to przecież żadna rewelacja. Lepszej muzyki jest na pęczki.

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1237
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Distance Over Time

Post autor: olkab » 06 mar 2019, 09:28

Dillu pisze:
05 mar 2019, 19:45
A tak bardziej obiektywnie to przecież żadna rewelacja. Lepszej muzyki jest na pęczki.
Tru.

Ja gdybym na dzień dzisiejszy miała ocenić ten ablum cyferką to hm...
Jeśli SFAM to 10/10 a Awake 9/10, to D/T może dostać 7,5/10. Chyba sprawiedliwie.
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Awatar użytkownika
Dillu
Posty: 657
Rejestracja: 03 paź 2016, 10:58

Distance Over Time

Post autor: Dillu » 06 mar 2019, 11:29

^Raczej jakieś 5-6/10. ;)

ODPOWIEDZ