Część forum jest niedostępna dla niezalogowanych użytkowników.
Zaloguj się, aby uzyskać pełny dostęp do treści.

:dt: Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się! :dt:

[Polska] Prog in Park 2019

Newsy, muzycy, koncerty
Awatar użytkownika
Mortas
Posty: 1047
Rejestracja: 20 paź 2016, 15:36
Imię: Marcin
Lokalizacja: Wielka Polska

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Mortas » 18 cze 2019, 20:34

Na tych festiwalowych gigach grają zaledwie 9 -10 wałków.Z SFAM tylko The Dance of Eternity.
Jak ktoś się nastawiał na długi koncert,to będzie rozczarowany.
Na szczęście,nie ma nic z koszmarka zwanego The Astonishing. :D

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1862
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Agnieszka » 18 cze 2019, 23:04

Mi nawet pasi że nie będzie długo, musze kiedyś wrócić do domu ;p
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Werter
Posty: 4
Rejestracja: 05 paź 2016, 17:57

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Werter » 29 cze 2019, 20:56

Jeśli kogoś interesuje to mają kolejną trasę po Europie w zimie. Potwierdzone info prosto ze sceny przez Serka w czwartek w Berlinie.

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1862
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Agnieszka » 30 cze 2019, 20:48

Ale bez większych szczegółów, tak?
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Werter
Posty: 4
Rejestracja: 05 paź 2016, 17:57

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Werter » 01 lip 2019, 10:34

Bez detali bo wyraził się styczeń lub luty.

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1862
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Agnieszka » 04 lip 2019, 10:17

Yhym, no to jeszcze kawał czasu.
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Awatar użytkownika
LonesomeCrow
Posty: 726
Rejestracja: 10 paź 2016, 20:21

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: LonesomeCrow » 10 lip 2019, 23:30

Mam do sprzedania karnet dwudniowy na Prog In Park III, cena 300 zł. Sprawa pilna - jak się domyślacie. Ktoś chętny?
"Here at the edge of this world
Here I gaze at a pantheon of oak, a citadel of stone
If this grand panorama before me is what you call god
Then god is not dead"

Agalloch - "In the Shadow of Our Pale Companion "

Awatar użytkownika
Mortas
Posty: 1047
Rejestracja: 20 paź 2016, 15:36
Imię: Marcin
Lokalizacja: Wielka Polska

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Mortas » 11 lip 2019, 13:49

Nie jedziesz ?

Awatar użytkownika
LonesomeCrow
Posty: 726
Rejestracja: 10 paź 2016, 20:21

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: LonesomeCrow » 11 lip 2019, 16:13

Mortas pisze:
11 lip 2019, 13:49
Nie jedziesz ?
Jadę. Nie mój bilet próbuję opchnąć. :-)
"Here at the edge of this world
Here I gaze at a pantheon of oak, a citadel of stone
If this grand panorama before me is what you call god
Then god is not dead"

Agalloch - "In the Shadow of Our Pale Companion "

Prog_Scibi
Posty: 382
Rejestracja: 04 paź 2016, 23:35
Lokalizacja: Warszawa

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Prog_Scibi » 14 lip 2019, 11:15

No DT d*py nie urwało że tak to ujmę, no ale Opeth był zajebisty. Haken też (szkoda że tak krótko) no i zdobyłem 1 autograf w życiu . A przede wszystkim spotkałem osobiście szanowna panią administratorkę :D

Awatar użytkownika
norb_95
Posty: 167
Rejestracja: 30 wrz 2016, 16:17
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: norb_95 » 14 lip 2019, 12:04

To był mój pierwszy koncert DT w życiu i mnie dupę urwał, przede wszystkim dlatego że repertuar był w sumie idealny. Na Hakenie Diego paluchem mnie pokazywał co chwilę xD no i Richie pokazał klasę. Taki festiwal to najlepszy lek na depresję, w tej chwili nie jest w stanie nic wyprowadzić mnie z równowagi, no chyba że ten pojeb, który do LaBriego krzyknął "fuck you" ... patologia.
"Hopelessly drifting, bathing in beautiful acne" ~ JP

Awatar użytkownika
Agnieszka
Administrator
Posty: 1862
Rejestracja: 28 wrz 2016, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Agnieszka » 14 lip 2019, 17:00

Progresywne spotkanka, zwłaszcza te niespodziewane i spontaniczne, są zawsze na propsie, polecam sie, scibi :D :D :D :D

Ps. Widze, że jednak udało Ci sie zalogować ;p

No dobrze, skoro już tu jestem to i ja coś napiszę.

Bright Ophidia - nie znałam ich wcześniej, ale bardzo fajny otwieracz. Zaskoczyli mnie, bo zaczęli 7 minut przed czasem :D

Soen - absolutna klasa. Wokalista robi z głosem co chce, muzyka jest magiczna i pełna klimatu. Super, że udało mi sie ich zobaczyć na żywo.

Haken - sama nie wiem co się stało. Pierwsze trzy, cztery utwory to były moje ulubione, a nie mogłam ich wysłuchać pod sceną, bo znowu musiałam stać w tej żałosnej kolejce. Swoją drogą, organizacja techniczna ma co nieco do poprawy.
Doszliśmy bliżej sceny troche później, posłuchałam i dotarło do mnie, że wokalista po dosyć krótkim czasie staje się ze swoim wokalem irytujący. A to za sprawą tego, że większość tonów ma osadzonych ciągle na tej samej wysokości, ciągle śpiewa na tej samej linii wokalnej, zmienia tylko wyrzucane ze swoich ust słowa. Ciągnie to tak długo, tak wysoko przy i tak już dosyć wysokim i ostrym głosie, że po jakimś czasie jest to już naprawdę nie tylko monotonne, ale i po prosu irytujące i przeszkadzające w pełnym odbiorze muzyki. Więc aż zaciągnęlam swojego Włocha na falafela, bo nogi zaczęły mnie już boleć i nie było mi przyko, że nie słucham ich pod sceną.

Richie Kotzen - też nie słuchałam gościa dotychczas.
Zacznjmy od tego, że muzyka ta z progiem nie ma absolutnie nic wspólnego, więc w sumie nie wiem czemu on został na ten festwial zaproszony. Koleś ma świetny wokal, jest bardzo uzdolniony, ale muzyka, poza tym, że jest dobra, nie odznacza się żadną inną cechą. Po prostu dobrze zagrany rock, nie najwyższych lotów, który w utworach brzmi bardzo podobnie. Solówki znośne, ale długie, a w czasie swego trwania niczym nie zachwycają.
Nie mogłabym osobiście być jego fanką, cisnąć ciągle jego utworów, bo zupełnie nic mi nie dają i nie odznaczają się niczym specjalnym od podobnych zespołów/twórców. Godzina ich grania była dla mnie zdecydowanie za długa, pół koncertu przegadałam z nowo poznanymi ludźmi kilometr od sceny ;p No ale dobra, już nie ważne.

Dream Theater - zaczęli idealnie w czasie. Ta świadomość, że ich za chwilę zobaczysz, cała ta otoczka, soundtrack już wzbudza odpowiednie emocje. Natomiast faktycznie pierwsze słowa wyśpiewane przez Jamesa w Untethered Angel były miazgą w złym tego słowa znaczeniu. Pierwszy raz dotarło do mnie, że naprawde on musi odejść z zespołu, jeśli ten chce zachować jeszcze jakieś resztki godności. Kolejne utwory szły mu już nieco lepiej, ale nadal jest to zatrważające na strasznym poziomie.
Odczucia po koncercie miałam mieszane. Z jednej strony myślałam, że szkoda, że był on w większości instrumentalny. Z drugiej strony jednak, widząc jaki poziom reprezentuje James, może to jednak lepiej.
Setlista nie była moją wymarzoną, ale na to nie mamy wpływu.
I myślałam też, że zagrają nieco dłużej, a grali krócej, niż Opeth.
Anyway, cudownie było być na tym festwialu, zobaczyć Dream Theater po raz kolejny, zobaczyć inne zespoły, poznać festwial i świetnych ludzi przy okazji. Czas przypiąć kolejny biet na moją ścianę ;)
Gör ditt drag, avsluta allt.
Ett moln av damm som fångats i en storm -
du ligger tyst där.
Låt oss veta var demoner är.

Online
Awatar użytkownika
Majki
Posty: 593
Rejestracja: 30 wrz 2016, 12:38

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Majki » 14 lip 2019, 18:27

Aga, a coś o Opeth?

Awatar użytkownika
LonesomeCrow
Posty: 726
Rejestracja: 10 paź 2016, 20:21

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: LonesomeCrow » 14 lip 2019, 22:15

Agnieszka pisze:
14 lip 2019, 17:00
Bright Ophidia - nie znałam ich wcześniej, ale bardzo fajny otwieracz. Zaskoczyli mnie, bo zaczęli 7 minut przed czasem :D
Ja z kolei przez cały koncert miałem wrażenie, że gdzieś ich już widziałem. Jednocześnie do dziś nie zapoznałem się z ich muzyką.
Agnieszka pisze:
14 lip 2019, 17:00
Soen - absolutna klasa. Wokalista robi z głosem co chce, muzyka jest magiczna i pełna klimatu. Super, że udało mi sie ich zobaczyć na żywo.
Zgadzam się w 100%. :-)
Agnieszka pisze:
14 lip 2019, 17:00
Richie Kotzen - też nie słuchałam gościa dotychczas.
Zacznjmy od tego, że muzyka ta z progiem nie ma absolutnie nic wspólnego, więc w sumie nie wiem czemu on został na ten festwial zaproszony. Koleś ma świetny wokal, jest bardzo uzdolniony, ale muzyka, poza tym, że jest dobra, nie odznacza się żadną inną cechą. Po prostu dobrze zagrany rock, nie najwyższych lotów, który w utworach brzmi bardzo podobnie. Solówki znośne, ale długie, a w czasie swego trwania niczym nie zachwycają.
Nie mogłabym osobiście być jego fanką, cisnąć ciągle jego utworów, bo zupełnie nic mi nie dają i nie odznaczają się niczym specjalnym od podobnych zespołów/twórców. Godzina ich grania była dla mnie zdecydowanie za długa, pół koncertu przegadałam z nowo poznanymi ludźmi kilometr od sceny ;p No ale dobra, już nie ważne.
Zgadzam się w 10%. Tylko co do tego, że ma świetny wokal. Mnie się bardzo podobało. Bliżej mi tu zdecydowanie do opinii norb_95,
Agnieszka pisze:
14 lip 2019, 17:00
Haken - sama nie wiem co się stało. Pierwsze trzy, cztery utwory to były moje ulubione, a nie mogłam ich wysłuchać pod sceną, bo znowu musiałam stać w tej żałosnej kolejce. Swoją drogą, organizacja techniczna ma co nieco do poprawy.
Doszliśmy bliżej sceny troche później, posłuchałam i dotarło do mnie, że wokalista po dosyć krótkim czasie staje się ze swoim wokalem irytujący. A to za sprawą tego, że większość tonów ma osadzonych ciągle na tej samej wysokości, ciągle śpiewa na tej samej linii wokalnej, zmienia tylko wyrzucane ze swoich ust słowa. Ciągnie to tak długo, tak wysoko przy i tak już dosyć wysokim i ostrym głosie, że po jakimś czasie jest to już naprawdę nie tylko monotonne, ale i po prosu irytujące i przeszkadzające w pełnym odbiorze muzyki. Więc aż zaciągnęlam swojego Włocha na falafela, bo nogi zaczęły mnie już boleć i nie było mi przyko, że nie słucham ich pod sceną.
Prog_Scibi pisze:
14 lip 2019, 11:15
(...) Haken też (szkoda że tak krótko) no i zdobyłem 1 autograf w życiu. (...)
Koncertu nie widziałem, bo postanowiłem na nim odpocząć (zwłaszcza, że zaczęło padać jak grali). Z płyt nigdy ich nie polubiłem, a jednym z głównych ku temu powodów był zawsze pan wokalista. Dlatego też bez większego zastanowienia zostałem przy piwie. Może innym razem spróbuję się przekonać. ;-)
norb_95 pisze:
14 lip 2019, 12:04
(...) no chyba że ten pojeb, który do LaBriego krzyknął "fuck you" ... patologia.
Fakt, to było - cokolwiek nie sądzić o ich występie - bardzo niefajne.
norb_95 pisze:
14 lip 2019, 12:04
To był mój pierwszy koncert DT w życiu i mnie dupę urwał, przede wszystkim dlatego że repertuar był w sumie idealny.
Agnieszka pisze:
14 lip 2019, 17:00
Dream Theater - zaczęli idealnie w czasie. Ta świadomość, że ich za chwilę zobaczysz, cała ta otoczka, soundtrack już wzbudza odpowiednie emocje. Natomiast faktycznie pierwsze słowa wyśpiewane przez Jamesa w Untethered Angel były miazgą w złym tego słowa znaczeniu. Pierwszy raz dotarło do mnie, że naprawde on musi odejść z zespołu, jeśli ten chce zachować jeszcze jakieś resztki godności. Kolejne utwory szły mu już nieco lepiej, ale nadal jest to zatrważające na strasznym poziomie.
Odczucia po koncercie miałam mieszane. Z jednej strony myślałam, że szkoda, że był on w większości instrumentalny. Z drugiej strony jednak, widząc jaki poziom reprezentuje James, może to jednak lepiej.
Setlista nie była moją wymarzoną, ale na to nie mamy wpływu.
I myślałam też, że zagrają nieco dłużej, a grali krócej, niż Opeth.
Anyway, cudownie było być na tym festwialu, zobaczyć Dream Theater po raz kolejny, zobaczyć inne zespoły, poznać festwial i świetnych ludzi przy okazji. Czas przypiąć kolejny biet na moją ścianę ;)
Prog_Scibi pisze:
14 lip 2019, 11:15
No DT d*py nie urwało że tak to ujmę (...)
Gdybym miał oceniać pod kątem jakości występu, to niestety bliżej mi do oceny Agnieszka oraz Prog_Scibi, niż norb_95. Ale w sumie nie po to tam pojechałem (spodziewając się trochę tego jakie będę miał wrażenia). Chciałem ich po długiej przerwie zobaczyć i udało mi się to z naprawdę bliska, więc jestem bardzo zadowolony. Niedociągnięcia nie psują mi zupełnie radochy z tego, ze tam byłem i jakoś tak w tym roku pozytywniej patrzę na tan zespół po raz pierwszy od dłuższego czasu (na pewno ma na to wpływ fakt, że "Distance Over Time" nadal bardzo mi się podoba). Jedna rzecz jednak cieszyła mnie naprawdę - miałem wrażenie, że ludzie z przodu reagowali naprawdę żywiołowo, a jak sięgam pamięcią to na ostatnich koncertach Dream Theater chyba bywało z tym różnie.
Prog_Scibi pisze:
14 lip 2019, 11:15
(...) Opeth był zajebisty.
Tutaj zgoda na 200%. Wszystko mi się w tym występie podobało. Zawsze miałem Mikaela za genialnego konferansjera koncertowego, ale tym z jakim luzem i co opowiadał w Warszawie po prostu rozłożył mnie na łopatki. Do tego stopnia, że w sumie na razie o jakości występu jakoś więcej nie mam weny napisać. No może poza tym, że to mistrzostwo było. :-)
"Here at the edge of this world
Here I gaze at a pantheon of oak, a citadel of stone
If this grand panorama before me is what you call god
Then god is not dead"

Agalloch - "In the Shadow of Our Pale Companion "

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1250
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: olkab » 15 lip 2019, 09:12

No to ja też dodam coś od siebie :)

Jeśli chodzi o pierwszy dzień to zdecydowanie najbardziej czekałam na Tesseract i zupełnie się nie zawiodłam. Rewelacja :D

Na Opeth czekałam z zaciekawieniem. Znam dosłownie 2-3 numery, widziałam ich na żywo równo 10 lat temu na Progressive Nation w Bydgoszczy, ale niewiele z tego występu pamiętam. Zaskoczyli mnie mega pozytywnie. Muzycznie wszystko dopięte, dograne i dośpiewane. Nie ma się do czego przyczepić. Akerfeldt mnie rozwalił swoim gadaniem. Nie spodziewałam się, że taki pozytywny gość z niego :D propsy za objechanie organizatorów (Prog in Park...ing lot :lol: ) i zbijanie się z DT :mrgreen:

W drugi dzień, poza DT oczywiście, najbardziej interesował mnie Soen. Występ na najwyższym poziomie. Wokal świetny, cały zespół brzmiał spójnie. Postawili taką ścianę dźwięku, że aż miło było słychać. Podnieśli poprzeczkę bardzo wysoko. Może dlatego występ Haken nie spodobał mi się w ogóle. Po dwóch czy trzech utworach poszłam sobie siąść jak najdalej od sceny żeby trochę odpocząć.

Richie Kotzen bardzo pozytywnie. Zaskoczył mnie w zasadzie wszystkim. I wokalem i soundem (kocham brzmienie telecasterów, może to dlatego :heart: ) i umiejętnościami na gitarze. Słuchało się świetnie, ale pod koniec poszłam na pizzę ;)

No i miała być wisienka na torcie w postaci DT, a wyszło jak wyszło... Kto był i nie jest głuchy to zapewne wie co mam do powiedzenia. Intro jak zawsze fajne, choć ze względu na brak ekranu mniej widowiskowe niż zawsze, ale wyjeżdżająca zza sceny flaga też zrobiła robotę i odpowiednio zbudowała napięcie. Jak usłuszam pierwsze dźwięki Untethered Angel to aż mnie coś strzyknęło. Dotarło do mnie że to oni. No i wszedł on, James LaSer i absolutnie spierdolił wszystko. Nie wiem jak można było tak potwornie zawyć już pierwsze słowo utworu. Był wszędzie, tylko nie tam gdzie ze swoim wokalem być powinien. Załamałam się totalnie i próbowałam przestać zwracać na niego uwagę, serio. Łatwiej z tym było w utworach, których cały tekst znam. Obkichałam się prawie na pierwszych dźwiekach A Nightmare to Remember. To pierwszy utwór DT jaki słyszałam na żywo, 10 lat temu na Progressive Nation. Na chwilę wróciły do mnie emocje z tamtego dnia. Nie było źle, ale im bliżej było wokalowej partii Portnoya tym bardziej się zastanawiałam co może pójść nie tak. No i poszło. Ja nie wiem kto wpadł na pomysł, zeby James to po prostu zaśpiewał. Dramat. Mogli puścić Portka z taśmy, mogli dać Jamesowi przester na wokal (jak to robią w zwrotce The Dark Eternal Night), mogli zrobić cokolwiek. Nie. Nosz kurła! Zjebali tym cały utwór. Fall Into the Light nawet nie zapadło mi jakoś bardzo w pamięć. Peruvian skies kocham, większość spokojnego motywu śpiewałam pod nosem i stałam z zamkniętymi oczami. Na bujany riff się odpaliłam, bania zaczęła się telepać w rytmie i co? I się Pietrucha z Manginim rozjechali rytmicznie. Tego to się zupełnie nie spodziewałam. Wiedziałam, że po Jamesie można się spodziewać najgorszego, ale że warstwę instrumentalną też chłopaki położą i to w tak prostym utworze... :roll: Na In the Presence of Enemies czekałam przeogromnie i w sumie to się nie zawiodłam. Nie licząć wiesniackiego brzmienia Jordana, które tak bardzo mi tam nie pasowało, że bardziej nie pasować już nie mogło :| Dance of Eternity bardzi fajnie, miły akcent ze SFAM, dreszczyk emocji był jak najbardziej. Lie - petarda! Może dlatego, że Jaesa nie było słychać w zwrotce :lol: Pale Blue dot zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie, mily akcent. Zapomniałam jaki utwór będą grać na encore i oszalałam jak usłyszałam pierwsze dźwięki As I Am mojego ukochanego. W tym przypadku wiedziałam, że James spierdoli ten utwór koncertowo (ha, ha...), bo robi to za każdym razem, ale darłam ryja i bawiłam się bardzo dobrze :mrgreen:

Wiecie, co mi się najbardziej nie podobało w wystepie Dream Theater? Pomijając już jakość występu zaserwowaną przez JLB. Sound gitary mi się nie podobał. Nie wiem co JP chce osiągnąć, ale mój 10x tańszy set brzmi lepiej, a zawsze jego brzmienie było tym, do którego chciałam dążyć. Tona gruzu i nic poza tym. Jego gitara nie brzmi już tak potężnie jak dawniej, nie stawia pięknej ściany dźwięku. Smutne to.

Akustyka Dreamów ktoś powinien za uszy powiesić. Za głośno to było wszystko, przez co zupełnie nieselektywne. A nie stałam pod samą sceną :| Stopery po raz kolejny uratowały mi słuch.



Co do samej organizacji festiwalu - fajnie ale trochę za ciasno. Układ pt "kibel-żarcie-scena" jest średniawy jak dla mnie. Może spodziewałam się czegoś więcej, bo Mystic był rewelacyjny. No ale na mysticu mieli ogromną przestrzen do zagospodarowania. Z Foodtruckami trafili w dziesiątkę. Pizza rewelacyjna! Knock Out powinni trochę lepiej ogarnąć temat festiwalowego merchu. Zarówno na Mysticu jak i na Prog in Park był frestiwal kolejek do merchu. 45 minut stania tylko po to, żeby się dowiedzieć że nie ma już rozmiaru koszulki którą chcę. Chociaż dobra, na mysticu było znacznie gorzej, bo kolejka była na 1,5h :shock:

Podsumowując - festiwal jak najbardziej na plus. Wracając z DT poleciały mi łzy. Tak po prostu, z żalu co stało się z zespołem, który kocham nad życie.
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Awatar użytkownika
Black Breath
Posty: 103
Rejestracja: 24 sty 2017, 12:34
Lokalizacja: Angmar/Carn Dûm

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Black Breath » 15 lip 2019, 09:19

Dzień dobry po długiej przerwie. Trochę ode mnie.

Sermon - :lol: Nie cierpię zespołów, w których wokalista wstydzi się występować. Koleś nie dość, że w masce Fantomasa z dziurami na uszy(które mógłby sobie przymalować pod kolor maski), to stał za instrumentalistami, bokiem do publiczności. Przez pierwsze minuty zastanawiałem się kto tam w ogóle śpiewa. Główną robotę robili tam instrumentaliści. Gość przeszedł obok koncertu. Sama muza ..... już nie pamiętam jak grali, czyli nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia.
Alcest - Zrobili na mnie pozytywne wrażenie, aczkolwiek nie powalili na kolana.
Tesseract - Na ten zespół czekałem i nie zawiódł mnie. Świetne popisy instrumentalne, dobry wokalista, który fantastycznie łapał kontakt z publiką. Byłem potem zobaczyć signing session. Goście są przesympatyczni. Trudno powiedzieć, kto najbardziej. O ile wzrok mnie nie pomylił, to zostali na drugi dzień festu, bo chyba widziałem wokalistę z perkusistą w tłumie. Zdaje się, że wiem po czyje płyty polecę do sklepu w najbliższym czasie.
Fish - Mogę powiedzieć, że ma fajnego gitarzystę, ale ogólnie się wynudziłem. To już nie jest Marillion.
Opeth - Niekwestionowani królowie dnia. Akerfeldt okazał się być największym festiwalowym gadułą. Jego wstawki między utworami wymiatały. Setlista bardzo fajna. Wybawiłem się świetnie. Szkoda, że puścili tak dużo dymu na scenę, bo czasem trochę mało było ich widać z mojej perspektywy.

Bright Ophidia - nie byłem i nie wiem co straciłem.
Soen - Czekałem na nich. Świetna kapela. Cóż powiedzieć. Szacun za muzykę, wykonawstwo i kontakt z widownią. Kolejny zespół którego dyskografię powinienem posiąść. Mam duże zaległości zakupowe.
Haken - Świetna instrumentalnie ekipa, od której jednak odrzuca mnie głos wokalisty. Facet przykuwa uwagę, ma dobry kontakt z publiką, ale wokalnie za delikatnie. Głosik jak u ministranta. Nie polubiłem.
Ritchie Kotzen - Czapka z głowy przed mistrzem. Gość wymiata na gitarze, świetnie śpiewa. Potwierdził klasę. Wybawiłem się.
Dream Theater - Jeden z fajniej nagłośnionych koncertów. Nie było głośno. Wykonawczo jak wiadomo nie ma się czego przyczepić, jeśli chodzi o instrumentalistów. James? Jak koń jest, każdy widzi. No właśnie - widzi. James trzyma swój poziom, a czy to dobrze dla zespołu? Każdy ma swoje zdanie. Myślę, że wokalista grający takie koncerty powinien jednak zainwestować w ... zęby, które delikatnie mówiąc wyglądają jak pobojowisko(prawa strona). Może ma chłop jakieś kłopoty, bo gębę ma jakąś ostatnio podpuchniętą. Nigdy wcześniej mu do tej gęby nie zaglądałem, ale wczoraj miałem okazję. Okropnie. No będąc artystą wokalistą nie wypada olewać stomatologa. Wziąłby przykład z Rudessa i uporządkował ten temat. Kończąc plotki. To był fajny koncert, bardzo dobrze nagłośniony. Szkoda, że światło sceny miało ten defekt, że było mocno rzucone z tyłu, a z przodu dopiero w późniejszych fazach koncertu. Mam wrażenie, że oświetleniowcy zespołów lubią czasem robić na złość pstrykaczom, kiedy łażą po fosie.

Dla organizatorów.

+ za dobór zespołów - Soen, Tesseract, Opeth, Dream Theater, Ritchie Kotzen. To było dla mnie. Dziękuję.
+ za ochronę - kiedy trzeba stanowczy, ale bardzo kulturalni. Z niektórymi można było nawet pośmiać się i pożartować.
+ żarcie - bardzo dobre. Pan Walenty Kania na swojej budce ma namalowanego Ihsahna. Kiedy zobaczyłem to logo, to zacząłem śmiać się z kumplami. Że lider Emperora przyjechał na PiP kiełbasy sprzedawać. Na temat piwa nie ma sensu gadać. Każdy wie, że festiwalowe browary to sikacze.
+/- merch niedrogi, bardzo urozmaicony i to się chwali. Koszulki gustowne. Minusem było to, że na festiwalach nie lubią ponadnormatywnie rosłych. Powyżej 2XL koszulki nie kupisz.
- Sracze zbyt blisko stoisk z piwem i herbatą. Kiedy kupowałem czaj po koncercie i zasiadłem przy stoliku, to od strony wychodków czuć było intensywny zapach rozkładającej się uryny. Klimaty z murzyńskiej chaty. Dobra. Starczy, bo robi się obrzydliwie. Brrr.. Fuj...

-------------------------

Poza tym jednym minusem ogólnie bardzo pozytywna atmosfera, poznałem paru fajnych ludzi pod sceną. Fajnie byłoby wpaść tam ponownie w przyszłym roku.
Pozdrowienia dla obecnych i nieobecnych.

PS. Serio DT gdzieś się rytmicznie rozjechali? Musiałem komuś coś w trakcie koncertu odnieść poza teren festu i nie zauważyłem tego momentu. A jeśli nawet. Odrobina syfu w muzyce live zawsze może się przytrafić nawet takim specjalistom jak Petrucci, czy Mangini. To też są ludzie. Nie ma idealnych. Bardziej martwi forma Jamesa.

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1250
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: olkab » 15 lip 2019, 10:11

Black Breath pisze:
15 lip 2019, 09:19
Serio DT gdzieś się rytmicznie rozjechali?
Tak, a przynajmniej takie miałam wrażenie. Stare numery znam bardzo dobrze i nie wydaje mi się, zeby mi się głowa krzywo kiwnęła ;) Z resztą, w internetach krążą filmiki jak np James wchodzi krzywo i przez to się reszcie chrzani, albo jak JP kiwa głową do Manginiego, żeby go przywrócić do rytmu. Niestety zaczęło im się to regularnie zdarzać. Ja mam wrażenie, że ich rutyna zżera. Osiedli na statusie "gwiazdy" i mają w dupie. Może i indywidualnie ćwiczą dużo i są świetnymi muzykami (bez wątpienia), ale zespół to nie są jednostki...
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Online
Awatar użytkownika
Majki
Posty: 593
Rejestracja: 30 wrz 2016, 12:38

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Majki » 15 lip 2019, 10:23

olkab pisze:
15 lip 2019, 10:11
Może i indywidualnie ćwiczą dużo i są świetnymi muzykami (bez wątpienia), ale zespół to nie są jednostki...
No właśnie muzycy z taką banią i takim doświadczeniem powinni takie wpadki niwelować w locie żeby przeciętny słuchacz nawet tego nie zauważył. Ale jak się słyszy więcej niż przeciętnie to takie rzeczy bolą bardzo. Żałuję że mnie nie było tylko z powodu Opeth, raz tylko widziałem ich na żywo a są zajebiści pod każdym względem :) Majkel już jak mówi tylko to się gęba cieszy :mrgreen:

Awatar użytkownika
olkab
Administrator
Posty: 1250
Rejestracja: 28 wrz 2016, 11:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: olkab » 15 lip 2019, 10:36

Majki pisze:
15 lip 2019, 10:23
Majkel już jak mówi tylko to się gęba cieszy :mrgreen:
Prawda. Rozbawił mnie gość niesamowicie :D Jakby miał czas do rana, to do rana by gadał, a zagraliby tyle samo :lol:
To those who understand, I extend my hand
To the doubtful I demand, take me as I am
Not under your command, I know where I stand
I won't change to fit your plan, take me as I am


:dt: :dt: :dt:

Awatar użytkownika
Black Breath
Posty: 103
Rejestracja: 24 sty 2017, 12:34
Lokalizacja: Angmar/Carn Dûm

[Polska] Prog in Park 2019

Post autor: Black Breath » 15 lip 2019, 11:15

Zawsze wiedziałem, że John Myung jest kosmitą. Teraz zdobyłem na to dowód. To z pewnością Reptilianin.

Obrazek

Sądzę też, że Mikael Akerfeldt ma wilkołackie korzenie.

Obrazek

Wystarczy pojechać na koncert i można się tyle rzeczy dowiedzieć.

ODPOWIEDZ